HISTORIA DUCHA WYSP 44

Czy legenda o Winecie naprawdę zaczyna się w Świnoujściu? Tajemnicza Wineta, Karsibór, Świna i Duch Wysp 44 – co łączy te miejsca i dlaczego od wieków krążą o nich niezwykłe opowieści? Poznaj legendę, w której zatopione miasto, magiczny dzwon, 44 wyspy i niezwykły strażnik Bałtyku tworzą historię, która do dziś fascynuje mieszkańców i turystów odwiedzających Świnoujście i Krainę 44 Wysp. Przeczytaj niezwykłą historię Ducha Wysp 44 i odkryj Świnoujście z zupełnie innej strony.

Legenda o Winecie, Świnie i początkach Świnoujścia

Na krańcach Starego Świata, na jednej z bałtyckich wysp, żyli niezwykli ludzie. Był to czas, gdy obok siebie mieszkali Neandertalczycy, Homo sapiens wywodzący się z plemienia Słowian, a także postacie znane z dawnych opowieści: Jednorożce, Cyklopy i Centaury.

Wśród mieszkańców wyspy żyła również niezwykła postać – pół człowiek, pół ryba. Społeczność wybrała go na duchowego gospodarza wyspy. Z czasem zaczęto nazywać go Duchem Wyspy.

Wyspa była ogromna. Leżała na Bałtyku i rozciągała się od Rugii aż po okolice dzisiejszego Trzęsacza. Nazywała się Wineta.

Wineta – tajemnicze miasto nad Bałtykiem

Wineta była niezwykle bogatym miastem. Duch Wyspy troszczył się o jej rozwój, wskazywał mieszkańcom kierunki działania i dbał o zgodę pomiędzy nimi.

W mieście budowano granitowe drogi, przy których stały piękne domy ozdobione srebrem i złotem. W ich wnętrzach znajdowały się przedmioty wykonane z bursztynu – komody, stoły, a nawet łóżka. Wszystko było bogato zdobione kamieniami szlachetnymi.

Wineta błyszczała w promieniach słońca.

Charakterystycznym elementem miasta były wysokie wieże z dzwonami. Odmierzały one czas i wyznaczały rytm codziennego życia mieszkańców. Społeczeństwo Winety było zróżnicowane, ale pracowite i dobrze zorganizowane. Szczególną pracowitością wyróżniały się Centaury, którym przypisywano dużą część zasług za bogactwo i wygląd miasta.

Potężne, bogato zdobione bramy chroniły Winietę i jej porty. Portów było kilka, a każdy z nich przynosił miastu ogromne dochody. Obsługiwały liczne statki i należały do najnowocześniejszych portów Starego Świata.

Największą tajemnicą Ducha Wyspy był jednak jego magiczny dzwoneczek.

Dzwoneczkiem budził dzieci do szkoły, przywoływał mieszkańców na obiad, a jego dźwięk miał odpędzać złe moce i choroby. Dzięki niemu w Winecie nie było kłótni, nieporozumień ani napięć społecznych.

Zatoka Pomorska i upadek Winety

Wineta znajdowała się na Zatoce Pomorskiej. Od północy otaczało ją morze, a od południa stały ląd.

Po drugiej stronie morza oraz na lądzie mieszkali ludzie mówiący różnymi dialektami – nordyckimi, germańskimi i słowiańskimi. Według legendy wielu z nich zazdrościło mieszkańcom Winety ich dostatniego życia.

Potężne bramy miasta nie wpuszczały podejrzanych osób, a Duch Wyspy chronił swoich mieszkańców za pomocą magicznego dzwoneczka.

Pewnego jesiennego dnia wydarzyło się jednak coś, co zmieniło wszystko.

Rybacy z Winety, którzy łowili daleko na północno-wschodnim Bałtyku, potrzebowali pomocy. Ogromny humbak zaplątał się w sieci. Poprosili Ducha Wyspy o pomoc w jego uwolnieniu.

Duch oczywiście się zgodził. Od dawna pomagał zwierzętom i chronił przyrodę. Wyruszył na ratunek, a dzięki magicznemu dzwoneczkowi uwolnił wielkiego wieloryba.

Kiedy jednak znalazł się daleko od Winety, magiczny dzwoneczek przestał działać.

Zabrakło zasięgu.

I właśnie wtedy źli ludzie mieszkający na stałym lądzie skierowali całą swoją zazdrość i nienawiść na Winetę.

Mury i bramy miasta nie wytrzymały tego ogromnego naporu.

Nad Winetą pojawiły się ciemne chmury, błyskawice i potężny wiatr. Morze zaczęło się podnosić, a nad miastem rozpętała się straszliwa burza.

Wielka ciemność ogarnęła Winetę.

Tylko błyskawice co jakiś czas oświetlały wieże i dzwony, jakby chciały się z nimi pożegnać.

Nagle wszystko ucichło.

A potem Wineta zniknęła w otchłani Bałtyku.

Tak powstały wyspy?

Rybacy i Duch Wyspy znajdowali się daleko na morzu. Widzieli, co dzieje się z ich miastem, ale nie mogli nic zrobić. Nawet magiczny dzwoneczek nie miał już zasięgu.

Nocą ruszyli w stronę miejsca, gdzie znajdowała się Wineta.

Rano zamiast potężnych bram, ulic i wież zobaczyli tylko mętną wodę.

Duch Wyspy przemówił wtedy do rybaków:

„To jest koniec Starego Świata. Będzie nam dane żyć w Nowym Świecie, który, jak widzimy, jest dziwny i okrutny.”

Na brzegu, na którym stali, zauważyli pęknięcia w ziemi. Pojawiły się kanały, rzeki, cieśniny, wyspy i wysepki. W oddali rozciągał się ogromny akwen przypominający zalew.

Rybacy długo patrzyli w stronę dawnej Winety. Widzieli jednak tylko fale Bałtyku.

Przez kilka tygodni ogarnęły ich smutek i przygnębienie. W końcu Duch Wyspy powiedział:

„Trzeba żyć dalej.”

Te słowa przywróciły ludziom nadzieję.

Rybacy wsiedli do łodzi i popłynęli jedną z nowych cieśnin w poszukiwaniu przyjaznego lądu. Mijali nowo powstałe wyspy i nadawali im nazwy.

Według legendy tak pojawiły się między innymi Uznam, Wolin i Mielin.

Przy Zalewie osiedlili się na niewielkim skrawku ziemi należącym do wyspy Uznam. Nową osadę nazwali Karsibór.

Karsibór – miejsce, w którym żyje Duch Wysp 44

Dzięki słowom Ducha Wyspy mieszkańcy uwierzyli w lepsze jutro. Zaczęli gospodarować na nowej ziemi i z czasem budować swoje domy oraz świątynie.

Duch Wyspy również popłynął na południe. Jako prawdziwy Wyspiarz nie wyobrażał sobie życia poza wyspami. Osiedlił się na niewielkiej wyspie Mielin, w pobliżu osady Karsibór.

Nie wszyscy dawni mieszkańcy Winety powrócili do zawodu rybaka. Część, po przeżytym szoku, została rolnikami. Hodowali krowy, konie, świnie, drób i piżmaki.

Często wspominali jednak niezwykłe, bogate miasto, które zaginęło pod wodami Bałtyku.

I właśnie wtedy w naszej historii pojawia się bohater, od którego – według legendy – miała pochodzić nazwa Świna.

Historia karsiborskiej świnki

Pewnego dnia wolno hasająca po gospodarstwie świnka podsłuchała rozmowę ludzi wspominających dawną Winetę.

Postanowiła zobaczyć miejsce, o którym tak często opowiadali.

Dawni rybacy płynęli z północy na południe cieśniną. Świnka postanowiła zrobić coś odwrotnego – popłynąć w kierunku Bałtyku, z nurtem wody.

Pewnego gorącego lata wskoczyła do cieśniny w okolicach Zalewu.

Była dorodna, różowa, zdrowa i wesoła.

Płynęła w ciepłych wodach cieśniny, mijając osadę Karsibór. Następnie minęła wyspę Mielin, na której mieszkał Duch Wyspy.

W końcu przecisnęła się pomiędzy wyspami Uznam i Wolin i dotarła do ujścia cieśniny.

Po raz pierwszy zobaczyła Bałtyk.

Otworzyła szeroko oczy. Zobaczyła piękne fale, morze łączące się z niebem i stado mew krążących nad wodą.

Nie zobaczyła jednak dawnej Winety.

Zatrzymała się na szerokiej, piaszczystej plaży i tak bardzo spodobało jej się to miejsce, że postanowiła już nie wracać.

Tymczasem rolnik i rybacy rozpoczęli poszukiwania zaginionej świnki.

Pływali po cieśninie, sądząc, że być może zabłądziła gdzieś po drodze. Szukali jej również przy ujściu do morza.

Bezskutecznie.

Smutni Wyspiarze postanowili upamiętnić miejsce, w którym po raz ostatni widziano wesołą świnkę.

Cieśninę nazwali Świną.

A miejsce, w którym Świna uchodzi do Bałtyku, zaczęto nazywać Świnoujściem.

Tak właśnie – według tej niezwykłej opowieści – narodziła się legenda o początkach Świnoujścia.

Duch Wysp 44

Przez kolejne wieki na wyspach wiele się zmieniło. Pojawiali się tu ludzie mówiący różnymi językami – Wikingowie, Niemcy, Szwedzi, Polacy i Rosjanie.

Zmieniały się wyspy, cieśniny i brzegi Świny.

Jednak Duch Wyspy pozostał.

Z czasem mieszkańcy zaczęli nazywać go Duchem Wysp 44, ponieważ – jak mówi legenda – od wieków opiekuje się wszystkimi wyspami Świnoujścia.

Pewnego razu archipelag Starej Świny nawiedziła ogromna powódź. Woda podniosła się tak wysoko, że zagroziła wszystkim wyspom.

Duch Wysp ruszył na ratunek.

Sam próbował utrzymać wyspy nad powierzchnią wody. Wyciągał je do góry, a ponieważ miał zajęte ręce, pomagał sobie zębami, chwytając trzcinę.

Uratował wszystkie wyspy.

A ponieważ było ich aż czterdzieści cztery, od tamtej pory mieszkańcy zaczęli mówić o Duchu Wysp 44.

Legenda głosi, że na liściach trzcin rosnących na wyspach do dziś można znaleźć ślady jego zębów.

Na półwyspie Karsibór-Mielinek Duch Wysp 44 ma mieszkać w szałasie uplecionym z trzciny i sitowia. W słoneczne dni zbiera nektar z kwiatów wyspiarskich niezapominajek i honkenii.

A nocą?

Nocą pomaga mieszkańcom wysp spokojnie zasnąć, odpocząć i nabrać sił.

Podobno daje również dobre rady, a rano człowiek budzi się weselszy, zdrowszy i pełen energii.

Czy można usłyszeć magiczny dzwoneczek w Świnoujściu?

Mieszkańcy i turyści odwiedzający Świnoujście mówią czasem, że latem, pośród zielonych wysp, na plaży albo gdzieś pomiędzy falami Bałtyku słyszeli delikatny dźwięk magicznego dzwoneczka.

Niektórzy twierdzą nawet, że widzieli Ducha Wysp 44 przemykającego pomiędzy wyspami.

Czy to możliwe?

Według legendy – oczywiście, że tak.

Dobry Duch Wysp 44 nadal opiekuje się wyspami, ich mieszkańcami i wszystkimi, którzy przyjeżdżają tutaj odpocząć.

Jedno pozostaje tajemnicą.

Od czasów Winety nikomu nie udało się ponownie spotkać go twarzą w twarz.

A może jednak komuś się udało?

Spotkanie Jasia z Duchem Wysp 44

Legenda mówi, że 24 czerwca 1968 roku na półwyspie Karsibór-Mielinek jedenastoletni chłopiec o imieniu Jaś pasł krowy.

Pochodził z wielodzietnej rodziny. Jego rodzice zajmowali się rolnictwem, a dzieci od najmłodszych lat pomagały w gospodarstwie.

Tego ranka Jaś przyprowadził swoje stado na łąkę znajdującą się na półwyspie Karsibór-Mielinek.

Musiał szczególnie uważać na brzeg Świny, ponieważ w tym miejscu cieśnina jest bardzo głęboka.

Idąc brzegiem, zauważył starszego pana z brodą.

Mężczyzna siedział przy kamieniu na trawie. W ręku trzymał niewielki dzwoneczek, a nogi miał przykryte trzciną.

Jaś grzecznie się ukłonił.

– Dzień dobry.

Starszy pan odpowiedział po polsku:

– Dzień dobry.

Rozpoczęła się rozmowa.

Jaś opowiedział o sobie, o rodzinie i o tym, co robi nad Świną. Starszy pan powiedział, że odpoczywa przy kamieniu, który przywędrował tutaj z miasta Wineta – miasta, które według jego opowieści zniknęło pod wodami Bałtyku.

Powiedział również, że był gospodarzem Winety.

Jaś, który jako dziecko lubił bajki i niezwykłe historie, słuchał z ogromnym zainteresowaniem.

Około południa starszy pan oznajmił, że musi odejść. Chciał sprawdzić statek wpływający do Świnoujścia i upewnić się, czy nie ma na nim wycieku mazutu, który mógłby zanieczyścić jego zielone wyspy.

Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego.

Starszy pan podniósł się, odgarnął trzcinę i oczom Jasia ukazał się...

rybi ogon.

Mężczyzna spojrzał głęboko w oczy chłopca, zadzwonił magicznym dzwoneczkiem i powiedział:

„Powodzenia, Jasiu!”

Następnie wsunął się do wody Starej Świny i zniknął.

Wieczorem Jaś opowiedział wszystko rodzicom.

Rodzice byli bardzo zdziwieni. Zrozumieli, że ich syn mógł być jedynym człowiekiem w Nowym Świecie, któremu dane było spotkać Ducha Wysp 44 twarzą w twarz.

Według tej historii dzięki Jasiowi i jego rodzicom znamy dziś wygląd Ducha Wysp 44 oraz miejsce, w którym miał się pojawić.

Kamień, przy którym miało dojść do tego niezwykłego spotkania, według legendy znajduje się do dziś na półwyspie Karsibór-Mielinek.


KARSIBÓR – DAWNA LEGENDA I WSPÓŁCZESNA HISTORIA

Karsibór to nazwa, która – według jednej z opowieści – może sięgać bardzo dawnych czasów i być związana ze słowiańską przeszłością tych terenów.

Legenda mówi, że po zatopieniu Winety część jej mieszkańców przeniosła się w okolice dzisiejszego Karsiboru.

Różne plemiona miały nazywać tę osadę między innymi „Caseburg” czy „Kaseburg”. Z czasem nazwa Karsibór zadomowiła się na stałe.

Według opowieści oznaczała „Piękny Las”.

Dawni mieszkańcy Winety musieli pozostawić wszystko i rozpocząć życie od nowa. Jednak pamięć o niezwykłym mieście nie zginęła.

Do dziś legenda o Winecie jest jedną z najbardziej fascynujących opowieści związanych z Bałtykiem, Pomorzem Zachodnim i okolicami Świnoujścia.

Wineta, bursztyn i skarby Bałtyku

Według legendy Wineta była niezwykle bogatym miastem, a jej mieszkańcy wykorzystywali bogactwa ukryte pod ziemią.

Opowieści o zatopionym mieście przez lata rozbudzały wyobraźnię poszukiwaczy skarbów.

Bursztyn znajdowany na plażach Świnoujścia stał się naturalnym elementem tej historii. W legendzie pojawia się nawet motyw dawnego bursztynowego wyposażenia domów Winety, którego fragmenty miały zostać pochłonięte przez Bałtyk.

I właśnie dlatego Wineta, bursztyn, Bałtyk i Świnoujście do dziś tworzą niezwykle ciekawą opowieść o tajemnicach naszego wybrzeża.

Przylądek Pomerania – legenda przyszłości

W dalszej części opowieści pojawia się również niezwykła wizja rozwoju Świnoujścia – Przylądka Pomerania.

Według tej historii miałby on powstać na Zatoce Pomorskiej jako nowy półwysep usypany w głąb Bałtyku.

Miałby symbolizować powrót do dawnej potęgi Winety – miasta portowego, bogatego i otwartego na świat.

W opowieści pojawiają się również porty, statki, terminale, hotele, energia oraz wielkie inwestycje związane z przyszłością Świnoujścia.

Ale jest jeszcze jedna osoba, bez której realizacja tego niezwykłego planu miałaby być niemożliwa.

To oczywiście Duch Wysp 44.

Czy Duch Wysp nadal mieszka w Karsiborzu?

Według legendy tak.

Mieszka na półwyspie Karsibór-Mielinek, w miejscu, gdzie przed laty miał spotkać jedenastoletniego Jasia.

Podobno nadal obserwuje Świnoujście, Karsibór, wyspy, Świnę i Bałtyk.

Pilnuje pogody, pomaga mieszkańcom i odstrasza złe chmury.

A kiedy zapada noc, można czasem usłyszeć cichy dźwięk dzwoneczka.

Może to wiatr porusza trzcinami.

Może to fale uderzają o brzeg.

A może...

Duch Wysp 44 nadal tutaj jest.

Jedno jest pewne: Świnoujście, Karsibór, Świna, Bałtyk i tajemnicza Wineta tworzą niezwykłą przestrzeń, w której historia, przyroda i legenda spotykają się ze sobą.

Dlatego podczas pobytu w Świnoujściu warto nie tylko spacerować po plaży, podziwiać wyspy i obserwować wodne szlaki.

Warto również wsłuchać się w dźwięki Starej Świny.

Bo być może właśnie wtedy usłyszymy...

magiczny dzwoneczek Ducha Wysp 44.

A jeśli chcecie poznać te miejsca nie tylko z opowieści, ale także zobaczyć je z perspektywy wody, warto wybrać się na rejs po Krainie 44 Wysp. Z pokładu można spojrzeć na Świnoujście, Karsibór, Świnę i niezwykły archipelag wysp zupełnie inaczej – tak, jakby legenda o Duchu Wysp 44 była na wyciągnięcie ręki.

← Wróć do ciekawostek
Zadzwoń Oferta
Rezerwuj
Cennik Kontakt